Dookoła Świata Blog - Blog z Podróży Dookoła Świata: RPA, Południowa Afryka, Australia, Nowa Zelandia, Chile, Agentyna, Urugwaj, Brazylia
HostelBookers
Saturday, June 30, 2007
Wodospady Iguazu, Caratactas
Sunday, June 24, 2007
Tango w Buenos Aires i Recoleta
Friday, June 22, 2007
Buenos Aires - San Telmo
Tuesday, June 19, 2007
Snowboarding w Chile, Valle Nevado
Sunday, June 17, 2007
Z Mendozy do Santiego de Chile
Friday, June 15, 2007
W niewoli w Mendozie
Dzis rano zaswiecilo slonce i widac co sie dzialo w gorach. Szczyty nad miastem pokryte sa sniegiem. Widok piekny, bo gory maja blisko 7 tysiecy, ale nas interesuje najbardziej to kiedy stad wyjedziemy. Jest szansa ze uda sie to jutro rano. Na razie zadna firma jeszcze nie sprzedaje biletow, bo pewnosci nie ma czy tunel bedzie otwarty, dlatego jutro rano jedziemy z plecakami na dworzec z nadzieja, ze autobusy beda kursowac. Udalo sie takze przebukowac bilet i wylatujemy z Santiago do Buenos nie w niedziele, ale w srode. Wreszcie jakies dobre niusy.
Thursday, June 14, 2007
Mendoza




Dzis po raz pierwszy od wielu dni nie bedziemy jesc steka na kolacje. Mamy wyraznie objawy zatrucia czerwonym miesem i musimy zrobic sobie mala przerwe :) Ale oczywiscie i tak dzis idziemy do naszego ulubionego sklepu w Mendozie Carrefoura. Jest 5 minut od hostelu i spedzemy tam duzo czasu :) Nowych zdjec nie ma wiec troche staroci. Pierwsze zostalo zrobione w parku w Mendozie. Drugie to step Patagonski, nieco nieostre bo robione z autobusu w ruchu. Trzecie udowadnia ze sie juz zadomowilismy w Argentynie :) No i troche wspomnien z Australii: siesta w Brisbane; pan kangur i Bondi Beach w Sydney.


Tuesday, June 12, 2007
Mendoza i okolice, pierwsze dni..
Friday, June 08, 2007
San Rafael
San Rafael mialo byc milym miasteczkiem, a nie jest. Co wiecej, jest brzydkim miasteczkiem. Przyjechalismy tutaj z nadzieja na rafting, ale okazalo sie ze w rzece brak wody :) Jutro wiec jedziemy do Mendozy Ciudad. Podroz do San Rafael okazala sie dluzsza niz miala byc dzieki demonstrantom blokujacym droge w protescie przeciwko jakiejs kopalni, ktora zatruwa wode rolnikom. Nie mielismy dla nich wiele wspolczucia, gdyz byla to juz 20 godzina siedzenia w autobusie. A co najgorsze, pikieta bardziej przypominal piknik z grillem, mate, winkiem i pomaranczami niz klasyczne blokady, ktorych zasady opracowal pan Lepper. My patrzylismy sie na wiesniakow z zawiscia zagryzajac ochydne kanapki. Na szczescie tutaj mieso jest jeszcze tansze niz w Patagonii i dzis urzadzamy sobie wolowinowa uczte :) Do tego moze wino, bo prawie kazde argentynskie wino pochodzi z prowincji Mendoza. Krajobraz zmienil sie o tyle, ze zamiast bezkresnego stepu, pozniej bezkresnej pampy, pojawily sie bezkresne winnice i sady.
Dla milosnikow zwierzatek, dzis zdjecie kondorow nad Andami. Szkoda ze nie mielismy gotowego aparatu, gdy jechalismy na wycieczke ogladac lodowiec Perito Moreno. Na drodze siedziala grupa ptakow pozerajac jakas padline, pewnie guanaco. Miedzy nimi byl jeden orzel. Co to jest za wielkie i piekne ptaszysko. Byl dwa metry za oknem gdy sie podrywal do lotu. Wielka szkoda, ale ptaki trudno sie fotografuje. Chyba ze sie ma cierpliwosc, a na nadmiar nie narzekamy :)
Subscribe to:
Posts (Atom)